pedicure on legs and beautiful manicure on hands closeup.

Grzybice

Grzybica, drożdżyca, kandydoza, candida, drożdżyca, grzybica pochwy, grzybica stóp

Niemal co drugi człowiek jest nosicielem Candida

Drożdżak ten bytuje w jelicie lub na skórze człowieka, często nie wywołując żadnych objawów chorobowych.
Osłabienie odporności, uszkodzenie naturalnej bariery obronnej organizmu lub zaburzenia w obrębie flory jelitowej mogą sprawić, że ten w zasadzie niegroźny przybysz zamieszkujący organizm człowieka staje się pasożytem i wywołuje chorobę u swojego gospodarza. Grzybicze zapalenie jelita, powszechnie nazywane grzybicą, drożdżycą lub kandydozą wywoływane jest najczęściej przez drożdżaka białego, zwanego po łacinie Candida Albiensis.
Badacze naukowi zajmujące sie tym grzybem, badają w jaki sposób grzybom tym udaje się przenikać z błony śluzowej jelita do głębiej położonych tkanek i do innych narządów.

  • Znane są: grzybica oskrzeli, grzybica płuc oraz grzybice zewnętrzne: grzybica stóp, grzybica paznokci, grzybica pochwy, grzybica skóry głowy.
    Jeśli bakterie przedostaną się do naszego organizmu przez osłabiony układ odpornościowy, u człowieka rozwija się ostra choroba – inaczej jest w przypadku grzybów. Wnikają one do organizmu w sposób podstępny, niezauważalny.
    Osiedlają się na osłabionych błonach śluzowych jelit, skąd zaczynają wędrówkę do innych narządów podkopując zdrowie. Wiedzą doskonale jak się ukrywać i czekają na sposobność, aby zaatakować organizm w chwili osłabienia.
    Wykrycie grzybicy narządów wewnętrznych jest bardzo trudne, ale niezbędne. Jeśli uskarżamy się na dolegliwości niewiadomego pochodzenia, a wyniki laboratoryjne są w normie, może to być oznaką, że mamy grzybicę.

W normalnych warunkach Candida albicans, w postaci jednokomórkowego drożdżaka żyje w jelicie grubym człowieka (i licznych zwierząt), dokąd dostaje się zazwyczaj podczas porodu lub tuż po nim, od osób, które mają kontakt z noworodkiem, stąd m.in. pleśniawki. W jelicie grubym, gdy zachowana jest równowaga, drożdżak pobiera z masy kałowej resztki substancji odżywczych i zużywa je na własne potrzeby, przez co nie pozostawia pożywki dla drobnoustrojów napływowych spoza jelita grubego, jednocześnie wydala jako produkty przemiany materii, kilkadziesiąt potężnych toksyn, które uniemożliwiają zasiedlenie jelita grubego przez drobnoustroje chorobotwórcze, a równocześnie zmusza układ odpornościowy do ciągłej czujności. Czyli w normalnych warunkach w jelicie grubym Candida żyje w równowadze z innymi pożytecznymi bakteriami i jest ważnym elementem układu obronnego organizmu.

  • Problem zaczyna się wówczas, gdy drożdżak zaczyna się bez kontroli rozrastać, a dzieje się to wtedy, gdy w jelicie zaczyna brakować tzw. dobrej flory bakteryjnej.
  • Po kuracji antybiotykowej, dobra flora bakteryjna ginie na kilka miesięcy. Jednocześnie antybiotyki stanowią doskonałą pożywkę dla drożdży, na skutek czego zwiększa się ich ilość . Kończy się równowaga i Candida zaczyna dominować, rozmnażając się w niepohamowany sposób, eliminując nie tylko bakterie chorobotwórcze ale przede wszystkim wszystkie drobnoustroje pożyteczne. Brak bakterii symbiotycznych, produkujących witaminy, doprowadza organizm do awitaminozy. Niedobór witamin prowadzi nieuchronnie do osłabienia skóry i śluzówki, które stają się kolejną pożywką dla drożdżaka. Natrafiwszy na osłabioną tkankę – drożdżak Candida ulega transformacji. Zanurza agresywnie w osłabiona tkankę swoją wypustkę, z której rozrastają sie strzałkowate korzenie tworzące tzw. plechę i z jednokomórkowego drożdżaka przeistacza się w wielokomórczakowego grzyba – pasożyta, z charakterystyczną dla tego gatunku plechą.
  • Grzybice w śluzówce jelit rozrastają się coraz bardziej, tworząc nadżerki (rodzaj niezabezpieczonych drzwi), przez które przedostają się do organizmu szkodliwe substancje (toksyny), które organizm musi następnie wydalić, czy to w postaci zmian skórnych, czy złogów wewnętrznych takich jak torbiele, cysty lub wrzody. Prócz toksyn, przez te drzwi przedostają się również drobnoustroje, także Candida , który po dotarciu do krwioobiegu może zawędrować i osiedlić się wszędzie tam, gdzie napotyka odpowiednie warunki do bytowania tj. osłabioną tkankę.
  • Rozwojowi grzybicy sprzyjają: niektóre lekarstwa, ( leki immunosupresyjne, sterydy , pigułki antykoncepcyjne oraz antybiotyki), również jedzenie mięsa często “nafaszerowanego” antybiotykami, dieta bogata w cukier, niepełnowartościowa, oczyszczona żywność, które są doskonałą pożywką dla Candidy powodują ich jeszcze szybszy wzrost.
  • Ale trwałe efekty może przynieść tylko likwidacja drożdżaków przy pomocy znanych od wieków metod, czyli zastosowania ziół niszczących te pasożyty, równocześnie z dieta bogatą w błonnik, z jak najmniejszą ilością cukru i węglowodanów.

Bibliografia: Grzyby Candida Ann Boroch

Growing vegetables in a wooden tray

Kiełki

Fragment książki –„Kiełki cudowny pokaram” S.Meyerowitz

Kiełki cudowny pokaram

Nie każdy z nas może być ogrodnikiem, wszyscy jednak jemy. Jeżeli sami nie wyhodujemy sobie pożywienia, ktoś musi to zrobić za nas. Brzmi nie najgorzej, ale tak naprawdę to my znajdujemy się na przegranej pozycji. Aby to stwierdzić, wystarczy przejść się do supermarketu. Zmarniała sałata, pociemniały na brzegach, zwiędnięty szpinak i strach przed owocami nafaszerowanymi sztucznymi nawozami, środkami ochrony roślin i pestycydami. Jemy coraz mniej najzdrowszych produktów na świecie – świeżych owoców i warzyw. Gdzie się podziały? Najwięcej znajdziecie na półkach z konserwami. Nic dziwnego, że dzieci ich nie znoszą! Możecie oczywiście robić zakupy w sklepie ze zdrową żywnością, ale na produkty organiczne, jeśli w ogóle uda wam się je znaleźć, musicie często wydać sporo pieniędzy. Czas więc na uprawianie ogródka domowego. Co tydzień czekają cię nowe, świeże plony w twojej własnej kuchni. Bez drogich narzędzi i inwestycji w sprzęt ogrodniczy. Żadnych robaków, brudu i niesprzyjającej pogody. By wyhodować pół kilograma domowych warzyw, wystarczy 20 centymetrów kuchennego blatu i poświęcenie jednej minuty dziennie. Wystarczy namoczyć i posadzić.

Środowisko będzie ci wdzięczne

Prowadząc domowy ogród, stajecie się mniej zależni od odległych źródeł pożywienia, energii i technologii. Nie myśl, że efekt cieplarniany istnieje tylko na papierze. Globalne ocieplenie, zanieczyszczenie powietrza, wycieki ropy, kwaśne deszcze – to wszystko ma wpływ na nasze zdrowie oraz na dostępność i jakość żywności, którą spożywamy. Susze, powodzie, fale upałów i mrozów windują ceny jedzenia tak samo, jak rosnące koszty benzyny potrzebnej do jego transportu. Wystawiona na szkodliwe działanie przemysłu, importowana z daleka, pełna chemii, sztucznie nawożona i pasteryzowana żywność musi przejść do lamusa. Albo sami zmienimy nasz system żywienia, albo to on w końcu zmieni nas. bardziej samowystarczalni.

Domowy ogród to rozwiązanie łatwiejsze, niż się wydaje.

Chcesz wiedzieć, jakie to proste? Nasiona wschodzą same. Twoje jedyne zadanie to nawodnić je dwa razy dziennie (minuta nawadniania na pół kilograma nasion, 30 sekund rano, 30 wieczorem). Bez chwastów do plewienia, szkodników do zwalczania, bez robactwa i grzebania w ziemi, a wszystko to w czasie krótszym od tego, który marnujesz, stojąc w kolejce w supermarkecie. Zaledwie pięć łyżek nasion, których koszt jest naprawdę niewielki, daje pół kilograma kiełków. Tak taniego, a jednocześnie świeżego i pełnego wartościowych składników pożywienia nie znajdziesz nigdzie indziej! Nieważne, czy mieszkasz na trzydziestym piętrze wieżowca w centrum wielkiego miasta, czy w domku na odludnej Alasce. Styczeń czy lipiec – o każdej porze roku możesz mieć mnóstwo świeżych produktów.

Najtańsza i najbardziej wartościowa
żywność na świecie

Ziarna i nasiona możesz przechowywać latami, więc jeśli w przyszłym roku po raz kolejny zdrożeje szpinak, nie musisz się martwić. Zapłacisz śmieszne pieniądze za organicznie wyhodowane kiełki słonecznika (zawierające jeszcze więcej białka niż szpinak) lub lucerny (w których chlorofilu i minerałów jest więcej niż w natce pietruszki). Pół kilograma kiełków zawiera w sobie skumulowaną dawkę wartości odżywczych odpowiadającą tej zawartej w tysiącach wyhodowanych z nasion roślin. Biolodzy podkreślają, że największe stężenie ważnych dla zdrowia substancji roślina osiąga między piątym a dziesiątym dniem wzrostu. Innymi słowy, to właśnie na etapie kiełkowania jest najbardziej wartościowa. Kiełki dosłownie kipią od błyskawicznie namnażających się enzymów, witamin, białka i minerałów potrzebnych do rozwoju dojrzałego warzywa. Samo stężenie witaminy B wzrasta od 300 do 1500% w ciągu zaledwie trzech do sześciu dni. Skrobia rozkładana jest na mniejsze cząsteczki, skraca się czas gotowania, a nasiona i ziarna stają się łatwiejsze do strawienia. Tu aż roi się od enzymów!

Nie potrzebujesz laboratorium, by stwierdzić, że kiełki to bardzo pożywny pokarm. Możesz wyczuć to w ich smaku, zapachu, zobaczyć w barwach. Kiedy ostatnio zachwycił cię kolor sałaty lodowej? To wcale nie wina tej bezbarwnej biedaczki! Została wyhodowana na pozbawionej życia, sztucznie mineralizowanej glebie zniszczonej setki lat temu gigantycznymi zbiorami.

Wszystko, czego potrzebujesz, by wyhodować pół kilograma domowej sałaty:

• 5 łyżek nasion                                  • światło dzienne

• 20 centymetrów kuchennego blatu  • 5–10 dni do wykiełkowania

• 1–2 minut nawadniania dziennie     • kiełkownica o układzie pionowym

TO NIE TYLKO żywność W TWOIM ŻYCIU,
TO RÓWNIEŻ ŻYCIE W TWOjej żywności!

Mówi się, że jeśli jesz świeże, surowe owoce i warzywa, czujesz się dobrze i masz mnóstwo energii. Jeśli jecie stare, zwiędnięte lub zapuszkowane jedzenie, czujecie się… no cóż, starzy, zwiędnięci lub zapuszkowani. Wyhodowane zaś w domu kiełki to szczyt świeżości. Dzięki nim nie traci się ani jednej cennej witaminy. Te nasiona chwytają energię słoneczną i zamieniają ją w chlorofil, a spożywanie świeżych, naturalnych, bogatych w chlorofil produktów odżywia każdą komórkę ciała, jednocześnie zwiększając wigor.

 10 powodów,
by zacząć kiełkować!

OSZCZĘDNOŚĆ Ziarna mogą zwiększyć swoją wagę nawet piętnastokrotnie. Niska cena nasion sprawia, że przy niewielkich nakładach można wyhodować mnóstwo organicznych kiełków!

SUBSTANCJE ODŻYWCZE Kiełki to młode rośliny na etapie największego rozwoju. W tej fazie wzrostu roślina ma najwyższą koncentrację białek, witamin, minerałów, enzymów, RNA, DNA, flawonoidów, saponin, wspomagających pracę limfocytów T, i innych ważnych substancji, których w kiełkach jest więcej niż w pełni dojrzałych warzywach!

HODOWLA ORGANICZNA Bez chemikaliów, środków ochrony roślin i pytań o to, czy żywność ma odpowiedni certyfikat. Możecie być pewni naturalności swoich produktów – sami je przecież wyhodowaliście!

DOSTĘPNOŚĆ W każdym zakątku świata, w styczniu czy w lipcu możesz się w każdej chwili cieszyć świeżym jedzeniem. Również w trakcie rejsu łodzią czy górskiej wspinaczki.

MIEJSCE I CZAS To proste – wystarczy zalać! Bez ziemi, bez robaków. Nie musisz być mistrzem ogrodnictwa, nie potrzebujesz też specjalnego oświetlenia. Pół kilograma kiełków to jedynie 20 centymetrów miejsca na blacie i jedna minuta opieki dziennie.

ŚWIEŻOŚĆ Ponieważ kiełki je się bezpośrednio po wyhodowaniu.

DOBRE TRAWIENIE Ponieważ kiełki to młodziutkie rośliny, delikatne ściany ich komórek łatwo przepuszczają substancje odżywcze. W kiełkach występują one w swojej elementarnej formie, a obfitość enzymów sprawia, że są dobrze przyswajane nawet przez osoby cierpiące na problemy trawienne.

UNIWERSALNOŚĆ Kiełki to wybór warzyw większy od supermarketowego. Gryka, słonecznik, cebula, czosnek bulwiasty, kapusta pekińska, rzepa, jarmuż, rzodkiewka japońska, koniczyna krwistoczerwona, lucerna i wiele innych… Twoje sałatki już nigdy nie będą nudne!

DANIA Piecz chleby z kiełkami pszenicy, żyta i jęczmienia. Zrób przekąski z kiełków orzechowych, dip humusowy z kiełków ciecierzycy, gotowane warzywne przystawki z kiełków grochu, chińskie dania z patelni z kiełkami fasoli mung, fasolki azuki i soczewicy, a nawet pizzę z kiełkami pszenicy!

EKOLOGIA Bez zanieczyszczania środowiska benzyną konieczną do dostarczania ci produktów. Bez opartych na ropie pestycydów i sztucznych nawozów.

Czy jedzenie kiełków jest bezpieczne

Kiełki a salmonella i bakterie E. coli

10 stycznia 1999 w „Journal of the American Medical Association” (JAMA) ukazał się artykuł opisujący przypadki obecności salmonelli w kiełkach lucerny w roku 1995. Ogólnym celem przeprowadzanych wówczas badań było wykrycie źródeł epidemii tej choroby. Ponieważ JAMA stanowi wiarygodne źródło informacji, amerykańskie media szybko zaczęły przestrzegać ludzi przed spożywaniem podejrzanych kiełków. Czy miały rację? Czy jedzenie kiełków naprawdę jest niebezpieczne?

Od roku 1995 nasiona przeznaczone na kiełki były obiektem dokładnych badań. Dziś przeprowadza się specjalne procesy oczyszczania, a główni importerzy i dystrybutorzy przedstawiają certyfikaty, które potwierdzają mikrobiologiczne testy wykonywane na dopuszczanych do sprzedaży nasionach. Zakażenia salmonellą lub bakteriami E. coli są niezwykle rzadkie. Mimo to dla zwiększenia bezpieczeństwa producenci poddają nasiona specjalnemu, zatwierdzonemu przez Agencję Ochrony Środowiska (EPA) procesowi pasteryzacji, który w 99,8% niszczy bakterie E. coli oraz salmonellę. Innymi słowy – jeśli już kupiliśmy zakażone nasiono (co naprawdę jest niemal niemożliwe), prawdopodobieństwo, że obecne w nim kiedyś bakterie przetrwały, wynosi 0,02%.

Pewne przekłamania sprawiły, że kiełki stały się w temacie skażonego jedzenia kozłem ofiarnym. JAMA opisuje jedynie 133 zgłoszone przypadki”, mówi jednak o „20 000 osób dotkniętych problemem”. To jedynie podsyca ludzki strach. Umieśćmy ryzyko zakażenia salmonellą po spożyciu kiełków w szerszej perspektywie. Według Centrum Zwalczania Chorób i Zapobiegania Chorobom (Centers for Disease Control and Prevention, CDC), 4 miliony osób rocznie zaraża się salmonellą po zjedzeniu drobiu, mięsa, jaj, produktów mlecznych lub świeżych owoców i warzyw. Amerykańscy rolnicy dostarczają rocznie 1,4 miliarda 100-gramowych porcji kiełków, które (wg Departamentu Zdrowia stanu Kalifornia) są powodem jedynie 2000 zakażeń. Naturalnie, JAMA słusznie wskazuje, że jako produkt surowy kiełki mogą zawierać więcej drobnoustrojów. To samo dotyczy jednak wszystkich niegotowanych pokarmów. W ciągu ostatnich 5 lat 41 przypadków epidemii wynikało ze spożycia surowych produktów. Jeden z nich – melony kantalupa z Meksyku – spowodował aż 25 000 zakażeń salmonellą (dane za CDC). Jeśli zaś chodzi o kiełki – przez ponad 40 lat były one powodem jedynie 12 przypadków epidemii, z których 4 były powiązane z tymi samymi skażonymi nasionami z 1995 roku. W opisywanym powyżej pięcioletnim okresie 195 przypadków spowodowane było spożyciem mięsa i drobiu, a 178 spożyciem owoców morza. Co roku CDC rejestruje przypadki zgonów na skutek spożycia orzechów ziemnych, mleka, jajek czy skorupiaków, nigdy jednak kiełków.

Zagrożenie zakażeniem E. coli po spożyciu mięsa, drobiu, skorupiaków, produktów mlecznych, jaj i produktów rolnych jest mniejsze (1,1 osoby na milion) niż zagrożenie bycia trafionym przez piorun (1,29 osoby na milion). Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że w grupie produktów rolnych ryzyko jest najniższe (41 przypadków w ciągu 5 lat), a w podgrupie kiełków jeszcze niższe (12 przypadków w ciągu 40 lat), okazuje się, że kiełki to najbezpieczniejsze produkty żywnościowe. Amerykański Narodowy Instytut ds. Nowotworów oraz Państwowy Instytut Zdrowia zalecają spożywanie pięciu świeżych produktów dziennie. Zawarte w kiełkach substancje fitochemiczne o działaniu przeciwnowotworowym (udowodnionym w badaniach przeprowadzonych w 1997 na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa) sprawiają, że zdrowotne zalety jedzenia kiełków znacznie przeważają nad ewentualnymi wadami, wynikającymi z zagrożenia zakażeniem salmonellą lub bakteriami E. coli.

Żywność oraz źródła wody nigdy nie będą wolne od szkodliwych bakterii. Nic w naturze nie jest bowiem sterylne. Pamiętajmy jednak, że mikroorganizmy, które możemy znaleźć w świeżych produktach, są w większości nieszkodliwe. W gruncie rzeczy, ludzie mają więc dostęp do zdrowej żywności. Producenci kiełków pracują wraz z FDA oraz USDA, aby przekonać ich, że kiełki to nie tylko jeden z najzdrowszych, lecz także jeden z najbezpieczniejszych dostępnych produktów żywnościowych.

https://purana.hillconnect.pl/kielki-cudowny-pokarm/

Green superfood detox - barley grass powder and sprouts, vegetarian diet and healthy lifestyle concept

Schorzenia skóry – Młody jęczmień

SCHORZENIA SKÓRY

 

Skóra  jest największym narządem naszego organizmu, stanowi bowiem 16 procent masy ciała. Jako organ bezpośrednio kontaktujący się ze środowiskiem wspomaga organizm w pobieraniu tlenu z powietrza i w oczyszczaniu go ze zbędnych, toksycznych substancji. Prócz tego jest odpowiedzialna za regulację temperatury ciała, zabezpiecza nas przed przegrzaniem oraz nadmiernym wychłodzeniem. Chroni narządy wewnętrzne, pomaga usuwać szkodliwe produkty końcowe przemiany materii. Dlatego też bardzo szybko reaguje na nadmiar zanieczyszczenia w organizmie, w postaci różnego rodzaju wyrzutów skórnych, sączących zmian, owrzodzeń, zaognień lub stanów zapalnych.

Zanieczyszczenia skóry mają ścisły związek z zanieczyszczeniem organizmu. Aby przyśpieszyć detoksykację powinniśmy wspomóc płuca, nerki, wątrobę, krew
i śledzionę. Wówczas nasz organizm wydali wraz ze śluzem, potem, moczem oraz
z kałem wszystko to co jest zbędne, wręcz trujące, co okrada nas ze zdrowia.

Najlepsze efekty uzyskamy korzystając z paru propozycji regeneracji organizmu. Gorąco polecam Państwu, m.in.: zastosowanie niezwykle skutecznej
i zarazem bardzo przyjemnej kuracji Green magmą Dr Yoshihide Hagiwary. Światowej sławy naukowca, który przez wiele lat pracował nad sporządzeniem skutecznej, naturalnej receptury mogącej znaleźć zastosowanie w różnych dolegliwościach zdrowotnych.

Poniżej zalecane kuracje  i ich uzasadnienie terapeutyczne.

Terapie naturalne

Hydrocolonoterapia lub lewatywy przy pomocy irygatora wg Siemionowej lub Małachowa. Dzięki nim usuniemy z Naszych jelit – fundamentu naszego zdrowia zbędny balast, tzn.: substancje polekowe, konserwanty z żywności oraz zalegające masy kałowe pochodzące z resztek pokarmu, które nie zostały dokładnie strawione. Polecam również m.in.: ozonoterapię i tlenoterapię, jako niezwykle istotne elementy kuracji pomagające wzbogacić nasz organizm w życiodajny tlen. Równie korzystnie oddziaływujące na naszą skórę będą także hydroterapia (sauna, termy), światłoterapia, chromoterapia oraz akupresura, które wspomogą nas w detoksykacji, zminimalizują dyskomfort złego samopoczucia, czy bólu. Są to rekomendowane nie tylko przeze mnie, ale i przez wielu doświadczonych naturoterapeutów skuteczne formy wspomagania oczyszczania. Warto zatem rozważyć indywidualny ich dobór 
a następnie  wdrożenie ich do kuracji.

Aktywność fizyczna

 

W każdej dolegliwości, w tym w schorzeniach skórnych bardzo pożądana jest także aktywność fizyczna zwłaszcza na świeżym powietrzu. Z racji poprawy krążenia, dotleniania, a co za tym idzie przyśpieszenia procesu wydalania zbędnych chorobotwórczych toksyn. Dlatego też gorąco namawiam do praktykowania ćwiczeń fizycznych indywidualnie dobranych do naszych preferencji i możliwości. Dzięki ich regularnemu praktykowaniu poprawie ulegnie nasze samopoczucie, kondycja psycho-fizyczna, zdrowie naszej skóry i nie tylko.

 

Jedzenie i płyny.

 

Większość chorób skóry przeważnie jest rezultatem zaburzeń przemiany materii, w tym nieprawidłowego metabolizmu tłuszczów. W celu usunięcia powyższego zaburzenia należy spożywać pokarmy o dużej zawartości kwasów tłuszczowych omega 3 i GLA. Poleca się także umiarkowane ilości wprowadzenia oleinowych kwasów tłuszczowych. Pomagają one w nawilżeniu i natłuszczeniu komórek oraz tkanek, a także ułatwiają przyswajanie witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, poza tym są nośnikiem dla hormonów.

Działanie lecznicze w chorobach skóry, zwłaszcza tym, którym towarzyszą stany zapalne posiadają pokarmy bogate w beta-karoten, czyli: marchew, dynia, botwinka, szpinak, kapusta włoska, rukiew wodna. Korzystny wpływ wywierają również siarka organiczna, w którą obfitują przede wszystkim pokarmy białkowe: jaja, nabiał, groch, fasole, brokuły, chrzan, kapusta, rzeżucha, szparagi, figi, czarne
i czerwone porzeczki. Ponadto chlorofil obecny we wszystkich zielonych warzywach lądowych oraz wodnych, któremu przypisuje się właściwości oczyszczania krwi
z toksyn, niwelowania wszelkich stanów zapalnych, odświeżania i relaksowania ciała, a także wręcz odmładzania go. Błonnik zapewniający sprawną pracę układu pokarmowego i antytoksyczność mas kałowych. Jego dobre źródła to np. kasza jaglana, brązowy ryż, rośliny strączkowe, owoce i warzywa.

Oprócz codziennego dostarczania organizmowi wszystkich niezbędnych substancji odżywczych: witamin (m.in. antyoksydantów), fitohormonów, enzymów, minerałów, aminokwasów, błonnika do prawidłowej pracy skóry niezwykle istotne znaczenie ma również transport wody i płynów o właściwościach nawadniających. Niestety wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste i przestrzegane. Generalnie za mało pijemy oraz zbyt często sięgamy po napoje, które wręcz odwadniają organizm.

Wielokrotnie w swojej praktyce zawodowej spotykam osoby, które mają niedobory wody i nie zdają sobie z owego faktu sprawy. Dlaczego? ponieważ
z jednej strony organizm każdego z nas ma niesamowite zdolności przystosowawcze do ekstremalnie niekorzystnych warunków i wysyła sygnały dopiero w fazie zaawansowanej jako dolegliwości zdrowotne. Z drugiej nie zawsze kojarzymy np. bóle głowy, zaburzenia pracy nerek czy brak jędrności skóry z owym deficytem. Najczęściej przez przypadek, podczas wizyty u dietetyka dokonując pomiarów ciała oprócz zawartości tkanki tłuszczowej i mięśniowej, także sprawdzamy zawartość wody w organizmie i odkrywamy powyższy fakt lub podczas konsultacji lekarskiej, do której zmusiły nas złe samopoczucie i problemy zdrowotne.

W ciągu dnia należy pić w zależności od pory roku, wykonywanej pracy, dolegliwości zdrowotnych około 6-8 szklanek dziennie czystej wody plus naturalne soki z warzyw i owoców, czy traw i drzew oraz napary z indywidualnie dobranych ziół. W przypadku schorzeń skórnych powinny to być zioła o właściwościach oczyszczających i ochładzających toksyczne gorąco, osuszające wilgotne złogi śluzowe występujące we krwi i układzie limfatycznym. Prócz tego poprawiające perystaltykę jelita grubego oraz ułatwiające wypróżnienia. Organ ten bowiem ma ścisły związek z pracą i wyglądem skóry.

Kuracja Green Magmą.

Green magma to synergistyczna mieszanka soku z młodego jęczmienia,
 z maltodekstryną i brązowym ryżem, produkt finalny długoletnich poszukiwań
i badań Dr Hagiwary.

Doktor farmacji uświadomiwszy sobie jak wieloma skutkami ubocznymi obarczona jest każda kuracja farmakologiczna poświęcił swoją karierę zawodową na poszukiwanie alternatywnych metod powrotu do zdrowia. Powyższy produkt to efekt finalny jego pracy. Naturalny, prosty i niezwykle wygodny w przygotowaniu. Poza tym smaczny i niskokaloryczny, chociaż bardzo energetyczny.

Niektóre z opinii naukowców na temat leczenia trawami, np. trawą jęczmienną:

 „Źdźbło trawy zawiera wszystkie elementy, z jakich zbudowany jest organizm, w tym również substancje odbudowujące i regenerujące, które pobudzają do wytwarzania energii i wydalania z organizmu kwasów będących produktami ubocznymi przemiany materii. (…)” – dr Ann Wigmore

 

„Trawy to pełnowartościowe pożywienie podtrzymujące życie”- Steve Meyerowitz

 

„Sok z traw zbóż to orzeźwiający nektar, plazma młodości, krew wszelkiego życia. Elementy, których brakuje w komórkach organizmu – zwłaszcza enzymy, witaminy, hormony i kwasy nukleinowe – pozyskać można przez tę codzienną zieloną transfuzję słońca”. – Viktoras Kulvinskas, autor książki Surival into the 21st Century.

Sok w formie proszku należy rozpuścić w wodzie, w celu uzyskania konsystencji płynnej (z jednej płaskiej łyżeczki i szklanki wody po wymieszaniu otrzymamy szklankę soku). Taki rodzaj napoju należy pić codziennie, najlepiej
2 razy dziennie. Czas trwania kuracji jest sprawą indywidualną, uzależnioną od stopnia zanieczyszczenia i niedoborów w organizmie.

Reasumując nasze powyższe rozważania. Co zrobić by jak najszybciej uporać się z wszelkiego rodzaju dolegliwościami skórnymi? Począwszy od tych najbardziej błahych, jak brak jędrności, czy nadmierna jego suchość, opóźnienie procesu starzenia oraz tych bardziej kłopotliwych: trądzik, atopowe zapalenie skóry, a także alergie, uciążliwe dermatozy, np. egzemy czy grzybice?

Na podstawie moich obserwacji i doświadczeń pacjentów polecam Państwu kurację Green magmą – wyjątkowym, zielonym sokiem z natury. Dlaczego? ponieważ to łatwa i przyjemna oraz skuteczna kuracja, której efekty są bardzo szybko dostrzegalne gołym okiem. Czysty, enzymatycznie żywy sok, produkt bezglutenowy, synergistycznie oddziaływującym na wszystkie organy. Jego wyjątkowość polega m.in. na tym, iż posiada bardzo łatwo przyswajalną formę wszelkich niezbędnych do oczyszczenia i regeneracji substancji. Należą do nich m.in.: przeciwutleniacze (aż pięćset razy wyższe niż działanie witaminy E), pełna gama sadników mineralnych, witamin (w tym pełen komplet witamin z grupy B
i bardzo wysoką zawartość karetonoidów: alf-karoten, beta-karoten, ksantofile niezwykle istotne w regeneracji skóry). Prócz tego około dwadzieścia aminokwasów, życiodajne enzymy oraz chlorofil – substancję o niezwykle dobroczynnych właściwościach leczniczych i pielęgnacyjnych.

Jego wyższość jako koncentratu odżywczego nad suplementami polega na jakościowej przewadze synergistycznej, dużo większej bioaktywności,  dzięki czemu jest lepiej przyswajalnym i skuteczniej wykorzystywanym przez nasz organizm.

Agnieszka Biernat

terapeuta-dietetyk

specjalista ds. profilaktyki

i promocji  zdrowia