PSYCHOBIOLOGIA

PSYCHOBIOLOGIA tekst Anna Kotlarek

PSYCHOBIOLOGIA

 – CZYLI JAK NASZ EMOCJE WPŁYWAJĄ NA CIAŁO

 

Każdego dnia w naszym życiu wydarza się wiele sytuacji, których się nie spodziewaliśmy i na które nie mamy wpływu. Pojawiają się najczęściej nagle, a my zawsze – w zależności od tego, czy były to zdarzenia miłe, groźne, niechciane, smutne – reagujemy na nie.

Paul Ekman – amerykański psycholog, badając sposoby ruchowo – mimicznej ekspresji, wyróżnił (około 1978 roku) w swoich badaniach siedem emocji podstawowych, które są doświadczane i rozpoznawane przez wszystkich ludzi, niezależnie od kraju, kontynentu czy kultury: strach, złość, smutek, radość, wstręt, zaskoczenie i pogarda. Udowodnił, że wszystkie inne są mieszanką tych podstawowych i często są uzależnione od środowiska, w którym dorastamy – czego z kolei dowiódł inny psycholog – Robert Plutchnik.

Emocje podstawowe odpowiadają nie tylko za zmianę mimiki twarzy, ale także za, np.: pobudzenie układu nerwowego (przyspieszone bicie serca). Pojawiają się, kiedy zaczynamy oceniać dane zdarzenie, wpływając na nasze postrzeganie rzeczywistości i na to, jak interpretujemy zachowanie innych.

Powszechnie mówi się także, że długotrwały stres spowodowany przeżywaniem negatywnych emocji, może doprowadzić do zwiększenia poziomu kortyzolu – hormonu stresu, a w konsekwencji do zaburzeń układu krążenia, insulinooporności, cukrzycy czy zaburzeń układu trawiennego.

Wyróżnione współcześnie w świecie zachodnim przez Ekmana emocje, nie są niczym nowym w krajach azjatyckich, gdzie Teoria Przemian związana z Tradycyjną Medycyną Chińską, każdemu z Pięciu Elementów przyporządkowuje właśnie te podstawowe emocje:

– Ogniowi – radość/brak radości,

– Ziemi – wstręt/przyjemność,

– Metalowi – smutek/zamrożenie,

– Wodzie – lęk/brak lęku,

– Drewnu – gniew/brak gniewu.

Każdy z Elementów, oprócz emocji ma przypisane poszczególne organy w ciele:

– Ogień – serce, jelito cienkie, osierdzie;

– Ziemia – żołądek, śledziona i trzustka;

– Metal – jelito grube, płuca;

– Woda – pęcherz moczowy, nerki;

– Drzewo – pęcherzyk żółciowy, wątroba.

Przez lata zachłystywaliśmy się naukowymi dowodami, pojęciami, odrzucając naturę. Każdą cząstkę w ciele rozczłonkowaliśmy, oddzieliliśmy od całości. Skupiliśmy się na leczeniu objawów, a nie przyczyn.  Skupiliśmy się na jednym puzzlu, zamiast na całości. A przecież tym właśnie jesteśmy – całością – ciałem, które działa dzięki wielu częściom połączonym misternie ze sobą. Na ciało zaś, mają wpływ nasze emocje, uczucia i myśli, i o tym właśnie traktuje psychobiologia.

Psychobiologia, czy Recall Healing, znane również jako Totalna Biologia, wyrosły na bazie Nowej Medycyny Germańskiej, której początek dał dr Ryke Geerd Hamer – niemiecki lekarz.

Na własnym przykładzie odkrył, że nowotwory mają źródło w przeżytym nagłym, niespodziewanym szoku emocjonalnym. W 1978 roku syn doktora został postrzelony przez pijanego sprawcę i po ponad 3 miesiącach, po 19 operacjach, zmarł na rękach ojca. Rok później u doktora Hamera zdiagnozowano raka jąder, a u jego żony raka piersi. Ponieważ oboje prowadzili zdrowy tryb życia, lekarz zaczął podejrzewać, że przyczyną chorób jego i żony była dramatyczna i niespodziewana śmierć dziecka.

W tym czasie Hamer pracował w klinice przy Uniwersytecie Monachijskim i tam rozpoczął badania nad przyczynami chorób onkologicznych pacjentów. Odkrył, że podobnie jak w jego przypadku, inni pacjenci przed pojawieniem się choroby doświadczyli ciężkiego wstrząsu emocjonalnego, który doktor nazwał DHS®’sem na cześć swojego syna Dirka (Dirk Hamer Syndrom).

Wyszedł z założenia, że „jeśli jest tak, jak uczą nas na uniwersytetach, że nasz mózg jest faktycznie odpowiedzialny za sterowanie ciałem, to choroby muszą pozostawiać ślady w mózgu.” Porównując badania tomograficzne z wywiadami dotyczącymi życia pacjentów, znalazł zmiany w mózgach pacjentów i nazwał je Ogniskami Hamera® (HH). Zidentyfikował też jednoznaczne zależności pomiędzy przeżytymi DHS®’ami, a lokalizacją zmian w mózgu i ich organicznymi manifestacjami w ciele pacjenta.

Do tej pory uważano „chorobę” za błąd natury. Hamer wykazał, że poszczególne strefy mózgu są tak ukształtowane, aby reagować na konflikty zagrażające naszemu życiu. Odkrycie, że wszystko działa zgodnie z biologiczną zasadą, żeby „jak najdłużej utrzymać osobnika przy życiu” stało się fundamentem sformułowanych przez niemieckiego lekarza 5 Biologicznych Praw Natury.

 

1 Prawo Natury, zwane przez Hamera Żelazną Zasada Raka mówi, że każda tzw. „choroba” rozpoczyna się DHS®’em, czyli szokiem przeżytym nagle, niespodziewanie – jak grom z jasnego nieba, dramatycznie i w poczuciu odosobnienia, tj. możemy mówić o wydarzeniu, ale nie mówimy o naszych emocjach z nim związanych. Doświadczamy poczucia bezsilności i nie możemy zaakceptować sytuacji, która nas spotkała. Taki szok wywołuje zmiany jednocześnie na 3 płaszczyznach: w psychice, mózgu i w ciele. Za szokiem kryje się tzw. konflikt biologiczny, a jego treść decyduje o lokalizacji zmian, np. głębokie odczucie typu „lęk o własne życie” może spowodować zmiany w płucach.

 

2 Prawo Natury mówi o dwufazowości tzw. „chorób”. W kolejnym kroku Dr Hamer odkrył, że istnieje powtarzalny proces, rozpoczynający się od momentu zaistnienia DHS®-u, który wytrąca osobnika z równowagi (nazywanej normotonią), do momentu powrotu do równowagi i nazwał ten proces Sensownym Biologicznym Specjalnym Programem Natury (SBS®PN). Proces, o ile nie jest zakłócony, przebiega dwufazowo:

– faza aktywna konfliktu biologicznego, zwana też „zimną” ze względu na symptomy ogólne (zimne kończyny,  bezsenność, brak apetytu, spadek wagi, uczucie napięcia);

– faza naprawcza konfliktu biologicznego, zwana też „ciepłą”, ze względu na to, że zazwyczaj charakteryzuje się podwyższoną temperaturą, wzmożoną sennością, dużym apetytem, przybieraniem na wadze.
Ta druga  faza przebiega w dwóch etapach, rozdzielonych kryzysem epileptoidalnym, który jest chwilowym nawrotem do fazy aktywnej i swoistym testem, który w dawnych filmach streszczano w zdaniu: „jeżeli przeżyje ten kryzys, to będzie żyć”.

 

3 Prawo Natury mówi o tym, że każdy SBS®PN przebiega zgodnie z ontogenetycznym systemem listków zarodkowych. Istnieją trzy rodzaje listków zarodkowych: endoderma, mezoderma i ektoderma, z których zbudowane są wszystkie tkanki. Z tkanek zbudowane się organy i układy organów, np.  jama ustna, przełyk, żołądek, dwunastnica i jelita tworzą układ trawienny.

Co najważniejsze, to:

  • TKANKI są sterowane przez ściśle określone ośrodki w mózgu;
  • TKANKI zachowują się w ściśle określony sposób, np.:
    • na tkankach zbudowanych z endodermy w fazie aktywnej następuje przyrost tkanki, a w fazie naprawczej – zanik „dodatkowej” tkanki, która przyrosła;
    • na tkankach zbudowanych z ektodermy w fazie aktywnej następuje zanik tkanki, a w fazie naprawczej – wypełnianie ubytków nową tkanką.

Jeden organ może być zbudowany ze wszystkich w/w rodzajów tkanek lub tylko z wybranych rodzajów, np. z mezodermy i ektodermy.

 

4 Prawo Natury mówi, że mikroorganizmy są naszymi sprzymierzeńcami,  wspierają procesy zdrowienia i są związane z ontogenetycznym systemem listków zarodkowych. Mikroorganizmy (drobnoustroje, mikroby), czyli żywe organizmy jednokomórkowe, widoczne pod mikroskopem, w tym: bakterie, mykobakterie i grzyby współpracują przy przywracaniu tkanek do stanu sprzed DHS®’u, np. grzyby pomagają w redukcji, rozkładzie guzów, które przyrastają w fazie aktywnej na tkankach typu endodermalnego, a bakterie w fazie naprawczej pomagają przy wypełnianiu ubytków w tkankach typu mezodermalnego.

 

5 Prawo Natury jest kwintesencją poprzednich 4 praw natury i stwierdza, że Matka Natura jest nieomylna i doskonała, a jej prawa dotyczą wszystkich organizmów żywych.

Dr Hamer zastrzega, że Germańska nie dotyczy: zatruć, urazów i skrajnego niedożywienia oraz definiuje pojęcie „szyny”, tj. okoliczności asocjowanych z DHS®’em.

 

Odkrycie doktora Hamera łączy, uznawane za przypadkowe, puzzle w spójną całość. Wpisuje się też w znaną i z powodzeniem stosowaną od tysiącleci Medycynę Pięciu Przemian. Przypomina, że organizm ludzki ma zdolności do naturalnej samo-naprawy, a jedyne, czego potrzebuje, to naszej uwagi oraz świadomości doświadczanych emocji. Potrzebuje tego, co w ciągu ostatnich dziesięcioleci z coraz większym zaangażowaniem kierujemy na wszystko inne, oprócz nas samych.

Anna Kotlarek

Konsultantka Psychobiologii Vedica ® dr M. Radziszewskiej.
Łączy podejście medycyny wschodniej z tym, co nam wiadomo o zdrowiu na Zachodzie.
Mediator, filolog, autorka książki „Rozwód z samym sobą”.

 

 

 

 

 

Warzywa i owoce na blacie

Awitaminoza – objawy i leczenie niedoboru witaminy B12 oraz D3?

Podstawą dobrego zdrowia jest właściwa dieta bogata w składniki potrzebne naszemu organizmowi do prawidłowego funkcjonowania. Kiedy mamy długo utrzymujący się problem z ich niedoborem, mogą pojawiać się różne nieprzyjemne objawy, często przypisywane innym schorzeniom. Jest to tzw. awitaminoza. Czym się charakteryzuje, do jakich skutków prowadzi niewystarczający poziom witamin B12 i D3 oraz jak mu przeciwdziałać – sprawdź już teraz!

Objawy i schorzenia mogące wynikać z niedoboru witamin B12 i D3

Dostarczanie w odpowiednich ilościach potrzebnych organizmowi składników pozwala na właściwe funkcjonowanie, wzmacnia odporność i dobrze działa na samopoczucie. Jednak niedobór witamin, zwany awitaminozą, może prowadzić do poważniejszych komplikacji niż sam dyskomfort i częstsze przeziębienia. Jeśli nasze jedzenie nie jest dostatecznie bogate w D3 i B12, należy to zmienić, np. przechodząc na inną dietę. Może się to przełożyć na wyższą jakość naszego życia i ograniczyć ryzyko wystąpienia wielu schorzeń.

Nasza dieta z reguły jest niewystarczająca, byśmy mogli tylko z niej czerpać wszystko, czego potrzebujemy. Lista nieprzyjemnych objawów związana z awitaminozą jest dość długa. Zapewne wiele osób miewa pewne stany i odczucia, których powodem mogą być niedobory witaminy D3 i nie zdaje sobie z tego sprawy. Przykładem są m.in.:

  • częste przeziębienia,

  • skurcze mięśni i ich osłabienie,

  • problemy z krzywicą u najmłodszych,

  • bóle kości i ich kruchość,

  • problemy ze snem czy przewlekłe zmęczenie.

Dolegliwości natury psychicznej z powodu awitaminozy

Nasz spokój mogą zakłócać również problemy natury psychicznej jak zły nastrój, dochodzący do stanów depresyjnych. Podobne problemy można zauważyć u siebie również, gdy mamy za mało witaminy B12. Jej wchłanianie może być zaburzone np. uszkodzeniem jelita. Objawy, które mogą się pojawić, to m.in. bóle głowy, silne przemęczenie, utrata apetytu, duszności czy kołatanie serca.

Jak widać, sytuacje te można łatwo przypisać mylnie innym powodom, jak niewyspanie i szukać rozwiązania w braniu tabletek nasennych, przeciwbólowych lub doszukiwaniu się chorób związanych z sercem. Jednak wachlarz niepowiązanych ze sobą symptomów może mieć jeden wspólny mianownik, czyli awitaminozę. Warto zacząć jej przeciwdziałać jak najszybciej, by uciążliwe objawy niedoboru witaminy D3 i B12 przestały zakłócać codzienne funkcjonowanie.

Przeciwdziałaj niedoborom witamin

W książkachNiedobór witaminy B12″ i “Kuracja witaminą D3 w wysokich dawkach” poznasz bardziej szczegółowo problematykę awitaminozy i metody przeciwdziałania jej – zapoznaj się z nimi już dziś. Zgromadzona tam wiedza, może stać się dla Ciebie inspiracją do tego, jak prawidłowo się odżywać. Świadomość na temat suplementacji składników, w które może być uboga nasza dieta, powinna skłonić nas do konkretnych działań na rzecz zdrowych nawyków.

Pamiętaj więc, aby unikać bagatelizowania nawet drobnych objawów mogących świadczyć o niedoborze ważnych składników. Organizm daje nam różne znaki, których prawidłowa interpretacja i odpowiednia reakcja na nie zwiększy szansę na to, że długo będziemy cieszyć się lepszym zdrowiem.

Kleszcz na liściu

Naturalne leczenie boreliozy – czy to możliwe?

Jedna z najtrudniejszych do wykrycia chorób zbiera swoje żniwo szczególnie w sezonie na kleszcze. Nieleczona borelioza potrafi rozwijać w bardzo nieprzewidziany sposób. Czy istnieją naturalne metody na to, by sobie z nią poradzić? Warto przyjrzeć się alternatywnym możliwościom do leczenia antybiotykami – poznaj dostępne metody!

Nieskuteczna walka z boreliozą

Wiele osób odczuwa uzasadniony lęk przed wchodzeniem do lasu lub w wysokie trawy w okresie letnim, kiedy to kleszcze polują na swoje ofiary. Przenoszą one bardzo zaawansowaną formę bakterii, która potrafi oszukać ludzki system odpornościowy. Wywołuje ona dość poważną chorobę, jaką jest borelioza. Jak leczyć w takim przypadku? Odpowiedź nie jest prosta ze względu na to, że wywołująca ją bakteria jest niezwykle odporna na antybiotyki.

Leki te działają głównie wtedy, gdy zachodzi podział komórkowy. U tej konkretnego mikroorganizmu zachodzi on wyjątkowo rzadko, a w celu obronnym, ten czas może być jeszcze bardziej wydłużony. Jak widać, chemiczne rozwiązania zawodzą dość często w tym przypadku, a nieleczona choroba może mieć poważne konsekwencje. Z pomocą mogą jednak przyjść naturalne metody.

Nie lekceważ boreliozy

Dlaczego tak istotne jest znalezienie właściwego leku? Nieleczona borelioza wywołuje bardzo dotkliwe komplikacje. Objawy mylone są m.in. ze stwardnieniem rozsianym lub zapaleniem stawów. Z zestawu książek “Naturalne leczenie boreliozy” i “Borelioza i koinfekcje” dowiadujemy się, że możemy spotkać także powikłania dotyczące zdrowia psychicznego.

Dużym utrudnieniem w rozpoznaniu choroby jest m.in. to, że najbardziej typowy objaw, jakim jest wędrujący rumień, nie występuje u wszystkich. Wiele osób żyje w nieświadomości, że miało styczność z zarażonym kleszczem nawet bardzo długi czas, zanim pojawią się niepokojące znaki. Zatem leczenie boreliozy rozpoczyna się często z dużym opóźnieniem, kiedy spada efektywność i prawdopodobieństwo powodzenia antybiotykowej terapii. Można wtedy spróbować zwrócić się wtedy w stronę sprawdzonych naturalnych sposobów, które odnoszą pozytywne rezultaty, choć przy konsultacji z lekarzem.

Naturalne leczenie boreliozy – na czym polega?

Ciekawe rozwiązania znajdziemy w jednej ze wspomnianych książek, gdzie autor Wolf-Dieter Storl pisze o korzeniu szczeci sukienniczej, który jemu samemu pomógł w zwalczeniu uporczywego schorzenia. Naturalne leczenie boreliozy wymaga odpowiedniego naparu, ale też terapii temperaturowej, która wykorzystuje słabość mikrobu na gorąco. Konieczne jest tutaj sztuczne nagrzanie organizmu do co najmniej 42 stopni Celsjusza, w których bakteria umiera. Nie jest to jednak metoda dla wszystkich. Odradza się to osobom, które cierpią na choroby związane z sercem, układem krążenia, czy cierpiące na cukrzycę.

Szukając skutecznych rozwiązań na tę wyjątkowo nieprzyjemną chorobę, warto przyjrzeć się także naturalnym metodom. Kwestia tego, jak leczyć boreliozę zależy od indywidualnych wskazań oraz stadium, w jakim się znajdujemy. Jeśli mierzysz się tym problemem, sprawdź koniecznie w powyższych książkach więcej szczegółów dotyczących nieinwazyjnego radzenia sobie z tym problemem. Pamiętaj, że nieleczona choroba może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia!

V0pk9kpTURBXy9mNjA4ZjJiYmVhNDViMTRhZWMxNTNlNTEyMTlkNDNlNi5qcGeSlQMAPM0HgM0EOJMFzQSwzQKF3gABoTAB

DOBRE STRONY DIETY WEGETARIAŃSKIEJ tekst Anna Kotlarek

Różne formy wegetarianizmu cieszą się w Polsce coraz większą popularnością. Jeszcze w 2019 roku bezmięsną dietę preferowało około 1 miliona Polaków, by po zaledwie roku liczba ta wzrosła do 3 milionów.

 

Wegetariańska dieta była powszechnie stosowana od wieków w różnych kulturach, na całym globie. Zapisy o takim sposobie żywienia pojawiają się w świętych księgach wszystkich religii oraz mitologiach od zarania dziejów.

 

Skutki nadmiernego spożywania mięsa

 

Obecny trend żywieniowy coraz częściej jest wynikiem świadomego dbania o zdrowie zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Powojenne lata charakteryzowały się wzrostem spożywania mięsa wśród społeczeństwa. Jednocześnie wzrastały wskaźniki zachorowań na raka, choroby serca, cukrzycę, otyłość, demencję, czy Alzheimera. Z biegiem lat objawy takie jak:  brak energii, złe samopoczucie, zaburzenia snu, problemy z koncentracją, zatrzymywanie wody w organizmie, zaparcia lub biegunki stały się powszechnymi objawami. Wiele badań naukowych, jako główny czynnik sprawczy takiego stanu rzeczy, wskazuje nadmierne spożywanie mięsa i produktów odzwierzęcych.

 

Dieta bogata w białko odzwierzęce – czy warto?

 

Dr Colin Campbell – amerykański biochemik, ponad 50 lat temu brał udział w projekcie na Filipinach, którego celem było odkrycie przyczyn wysokiej zachorowalności wśród tamtejszych dzieci na raka wątroby. W ciągu 10 lat badań okazało się, że najczęściej na tę chorobę zapadały dzieci z bogatych rodzin, których dieta obfitowała w białko pochodzące z mięsa i produktów odzwierzęcych.

Inne badanie, przeprowadzone w Indiach na szczurach, potwierdziło, że zmieniając ilość białka pochodzenia zwierzęcego, a szczególnie kazeiny w diecie, zmienia się nasilenie zmian nowotworowych. Bezpiecznymi okazały się białka pochodzenia roślinnego.

Te odkrycia doprowadziły dr. Campbella w 1983 roku do przeprowadzenia jednego z największych badań, które było wspólnym dziełem Uniwersytetu Cornella w Oxfordzie i Chińskiej Akademii Medycyny Prewencyjnej, znanego jako badanie chińskie.

Projekt trwał przez 20 lat i niezbicie dowiódł, że dzięki naszym wyborom żywieniowym mamy wpływ na własne zdrowie. Badania potwierdziły, że ludzie na diecie roślinnej byli znacznie zdrowsi i nie cierpieli na choroby przewlekłe. Co więcej okazało się, że takie dolegliwości jak:

– choroby serca,

– rak,

– rozedma płuc,

– Alzheimer,

– cukrzyca,

– otyłość,

– choroby wątroby i nerek,

– choroby autoimmunologiczne,

– osteoporoza,

– ciśnienie krwi i wiele innych, ustępują dzięki zmianie nawyków żywieniowych.

 

Zdrowotne korzyści diety wegetariańskiej

 

Dieta jarska zwalcza komórki rakowe 8x lepiej, niż dieta osoby jedzącej mięso. Ponadto, w jednym z badań przeprowadzonym na kobietach, wykazano, że zaledwie 2 tygodnie stosowania diety wegetariańskiej znacząco spowalnia i zatrzymuje rozwój raka piersi.

 

Innym spektakularnym odkryciem jest badanie nad obniżeniem stanów depresyjnych u osób, z których diety usunięto mięso, ryby oraz jajka, a w zamian wprowadzono produkty zielone. Tutaj również wystarczyło 14 dni na poprawę nastroju. Dzieje się tak, ponieważ niektóre owoce i warzywa zawierają wysokie stężenie serotoniny i dopaminy.

 

Warto przytoczyć również Finlandię, która w latach siedemdziesiątych XX wieku była w czołówce krajów spożywających mięso. Niestety przodowała także w liczbie zgonów ludzi spowodowanych chorobami serca. Rozpoczął się wówczas projekt jagodowy, aby pomóc hodowcom bydła mlecznego przejść na uprawę jagód, a w konsekwencji zmniejszenia spożywania mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego. Zmiana żywienia w skali kraju, dała spadek o 80% zachorowalności na dolegliwości związane z układem krążenia..

 

Dlaczego warto zdecydować się na dietę bezmięsną?

 

Ludzie przyzwyczaili się do zaleczania swoich dolegliwości. Zgadzają się na wieloletnie przyjmowanie leków, a co za tym idzie obniżenie jakości życia. Często nie wiedzą, że najlepszym lekarstwem jest jedynie zmiana diety na taką, która zawiera dużo błonnika oraz dobrej jakości tłuszcze roślinne. Dzięki czemu pozytywnie wpływa na perystaltykę jelit oraz pracę układu sercowo-naczyniowego. Dieta roślinna dostarcza dużych ilości kwasów tłuszczowych, witamin i składników mineralnych, wspomagających funkcjonowanie układu immunologicznego, a tym samym może obniżyć ryzyko wystąpienia chorób cywilizacyjnych i nowotworowych, ponieważ zawiera duże ilości przeciwutleniaczy i antyoksydantów.

Anna Kotlarek

Konsultantka Psychobiologii Vedica ® dr M. Radziszewskiej.
Łączy podejście medycyny wschodniej z tym, co nam wiadomo o zdrowiu na Zachodzie.
Mediator, filolog, autorka książki „Rozwód z samym sobą”.

Rozwód z samym sobą

Rozwód z samym sobą Anna Kotlarek

https://purana.hillconnect.pl/?s=rozw%C3%B3d+z+samym

 

Miłość, jak podaje Wikipedia, jest typem relacji międzyludzkich. W chrześcijaństwie definiowana jako „dążenie bytu do dobra”, uważana za najważniejszą cnotę oraz sens życia człowieka. Rodzimy się, żyjemy i umieramy albo otoczeni miłością, albo cierpiący z powodu jej braku. Szukamy, czekamy, wypatrujemy jej na każdym kroku. Poświęcamy wszystko dla miłości. Tylko dlaczego, skoro raz ją zdobędziemy, odkryjemy, przypieczętujemy, ślubujemy, bardzo szybko zapominamy, że była podstawą działania? Dlaczego zapominamy, jak było na początku? Co takiego sprawia, że zaczyna nas nużyć?

Od dzieciństwa przyglądamy się związkom innych. Najpierw z zachwytem, potem z zazdrością, a w końcu pełni rozczarowania i rozgoryczenia. To wszystko miało być wspaniałe, wypełniać wszystkie braki życia. Okazywało się często kłamstwem, zwykłą przykrywką, towarem na pokaz, w końcu towarem deficytowym. Przychodzą pytania o sens przyszłego szczęścia, śnionego pod dziecięcymi powiekami. Czy po to przez chwilę przeżywałaś szczęście, żeby zostały już tylko wspomnienia? Poważnie? To o to tyle krzyku? Tyle pragnień? Żeby na końcu zostać z pustymi rękami? Z pustym sercem? Z żalem pod pachą?

Wiele energii i wysiłku wkładamy w pracę, w zarabianie pieniędzy, żeby stać nas było na życie, na mieszkanie, dom, samochód, wakacje. Gdzieś po drodze zapominamy, że drugi człowiek, który zasypia obok nas, też potrzebuje uwagi. Zapominamy, że jedyne co mamy, to chwile, i tylko od nas zależy, jakie one będą. Przydarzają się cały czas, a większość z nich upychamy pomiędzy jedno a drugie tykanie godziny, czekając na te, które dopiero mają nadejść. Roztrwaniamy te, które właśnie trwają, usychają, blakną, przemijają. Jakby ich nigdy nie było. Pozostają w kolejnej zmarszczce przy oku.

W dzisiejszym świecie łatwo zapomnieć, że życie składa się właśnie z takich fragmentów, które czasem nawet nie pasują do siebie, odstają na brzegach, jak źle dobrane elementy puzzli. Czasem poszarpane i pourywane. Przerwane w pół słowa, w pół gestu, w pół krzyku. Wszystkie zwycięstwa i wszystkie porażki to chwile powstałe z innych momentów, z raptownych pragnień,  niechęci. Wszystkie łzy i wszystkie uśmiechy to chwile zatrzymane na zdjęciach życia. Wcale nie wyretuszowane i niedoskonałe, ale wyjątkowe, bo nasze, własne. Stanowią zapis wszystkich porażek i zwycięstw, które nas ukształtowały, doprowadziły właśnie do tego miejsca.

Takie mamy czasy, że wszystko trzeba ulepszać, upiększać, wystawiać na pokaz, ścigać się w liczbie „łapek w górę”. Więcej czasu spędzamy patrząc w twarze znajomych z pracy, obcych ludzi na ekranie telefonu, niż w twarz człowieka, bez którego kiedyś nie wyobrażaliśmy sobie życia.

Anna Kotlarek, w swojej książce Rozwód z samym sobą podsumowuje, że po latach małżeństwa ludzie mają wszystkie sprawy wspólne i są sobie tak obcy, jak to tylko możliwe. Życie toczy się każdego dnia na swoich „kulawych nogach”. Czasem przynosi jakieś wzruszenia. Żadne z was ani nie szuka siebie, ani nie oczekuje od siebie niczego ponad wspólne codzienne posiłki.

Książka jest zapisem wielu historii różnych kobiet i mężczyzn, zastanych w chwili załamania, które wcale nie pojawia się nagle, ale do którego bohaterowie dochodzili latami. Ludzi, którzy zapomnieli, dlaczego kiedyś przysięgali sobie bycie razem na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie. Historie złożone z emocji, żalu i wściekłości, przepełnione goryczą, w poczuciu zmarnowanego życia. W punkcie, w którym trudno pamiętać to, co było najlepsze.

Prowadzi nas od wspomnień pełnych młodzieńczego zapału i wiary, poprzez fale żalu i zawodu, poczucia bezsilności. Zmierza do ukazania tego, że największa siła drzemie w nas i z nas pochodzi. Nikt cię nie uratuje, jeśli nie zobaczysz siebie prawdziwego. Kiedy spoglądasz w lustrze i widzisz zmęczonego, zagniewanego człowieka, to dokładnie tak samo dostrzeżesz innych.

Tytułowy rozwód, jest zrezygnowaniem z tego wszystkiego, za czym się schowaliśmy. To rozwód z wszystkimi narzuconymi rolami i cudzymi oczekiwaniami. Wciąż niesiesz swoje role córki, wnuczki, siostry, żony, matki, synowej, przyjaciółki. Robiąc, ile możesz, żeby je wypełnić i wciąż słyszysz: „Weź jeszcze moją! Ja jej nie chcę. Ja nie nauczyłem się. Mnie się nie chce nauczyć. Wystąpiłem raz i nie udało mi się. Nie będę tego więcej grał. Weź moją rolę męża i ojca. Ja zostawię sobie tyko rolę syna.

Tylko jak zdjąć z siebie te wszystkie warstwy, które zamiast ciepła i ochrony, dają tylko samotność, ból i złość? Jak rozwieść się z emocjami, które rodzice pokazywali? Odnaleźć siebie. Masz być sobą. To największe przykazanie. Tylko i aż, bo droga do siebie samego okazuje się najtrudniejszą wyprawą na nieznane wody. Autorka nie daje żadnej recepty na szczęśliwe zakończenie, bo każdy ma swoją wersję własnej bajki. Mimo to, po przeczytaniu książki, człowiek czuje w sobie siłę do działania, do wyjścia ze skostniałych schematów ofiary życia. Zaczyna wierzyć, że każdy zdobywa świat po swojemu. Każdy podnosi się z kolan po swojemu.

Książka, wprawdzie zawiera początek i koniec, ale można ją również czytać dowolnie Spoiwem łączącym wszystko są upadki w związkach. Czy pamiętasz, kiedy zaczęliście upadać? Zaczęło się znienacka i cicho, czy od razu głośno i bez żadnych reguł? Pytania o sens zdrady. Odejścia od rodziny. Ucieczki od problemów. Porzucenia partnera dla kogoś innego, nowego, kogo nie zawiodło się wiele razy i kto nie ma jeszcze pretensji o milion spraw. Łatwo jest być miłym dla kogoś, kto nie zna ciebie od tylu lat i widzi tylko powłokę wszystkich rozdarć i pęknięć.

Ile cierpień można by uniknąć, gdyby każdy zaczął od wyprawy w przeszłość? Pobiegł trochę do tyłu, a potem wzdłuż swojego życia. Zatrzymał się na chwilę i przyjrzał, jak było. Zobaczył siebie i człowieka, którego mija codziennie. Następnie z całą tą wiedzą wyprzedził siebie i pobiegł w przyszłość, w której zamienił partnera na kogoś innego. Gdzie czuje się szczęśliwy i spełniony, ale przecież w przeszłość było tak samo. Dopóki tego pierwszego zachwytu nie zaczęły ubierać problemy, zaniedbania, niechcenia i żale. Zatoczyłeś koło. Myślisz, że zmieniając tylko jedną osobę w równaniu, zmienisz przyszłość? Biegnij. Węsz. Szukaj. Czy jutro będziesz tak samo kochać człowieka, który dziś nie zdążył cię jeszcze zranić i nie posypał soli na tę ranę? Przecież już tam byłeś. Twoja przeszłość jest twoją przyszłością. Możesz dojść o wiele dalej, zmieniając tylko siebie.

Tą zmianą może być właśnie przypomnienie sobie pierwszego spotkania, radości, uczucia miłości do tej osoby, której twarz po kilku wspólnych latach częściej wykrzywia grymas nienawiści. Oczu, które patrzą z pogardą, ale przecież coś do tego doprowadziło. Coś się stało. Byłeś tam. Widziałaś to. Cofnij, przewiń, a potem jeszcze raz i jeszcze. Poszukaj wzoru na rozpad. Dokop się do pierwszego oddalenia. Zacznij od pierwszych oczekiwań i braku zgody. Zacznij od pierwszych rozczarowań, bo to właśnie tam, za każdą wielką kłótnią o drobnostkę, która pozornie nic nie znaczy, stoi milion innych drobnostek, które urosły wzmocnione ciągłymi powtórzeniami. Każda drobnostka przypomina wielką sprawę z dzieciństwa, z życia z innym człowiekiem. Milion spraw stojących za jedną, nic nieznaczącą, powoduje eksplozję, której nie sposób zatrzymać, która przyniesie zniszczenia, pożar i zgliszcza.

Nie masz wpływu na drugiego człowieka i jeśli milion razy prosisz o to samo, to w końcu zaczynasz robić to samemu, ale w sercu pozostaje zadra i następnym razem od siebie dasz mniej.

Przecież kiedyś było odwrotnie, pamiętasz? Zaraz na początku. Każdego dnia chciało się dawać więcej i więcej. Twój związek rósł i rozkwitał każdego dnia. I nagle zaczął się jakiś ruch wsteczny. Nagle „czułość za czułość” zmieniła się w „wet za wet”.

Wydaje nam się, że jeśli już z kimś żyjemy, to posiadamy go na własność, zapominając, że każdy przychodzi ze swoją walizką. Każdy niesie swój ciężar. Umiemy patrzeć tylko z własnej perspektywy i zapominamy, że druga strona robi to samo. Nawet wasze oczy mają różny kolor, więc jak możecie widzieć tę samą rzecz tak samo? Siedzicie na różnych krzesłach. Chodzicie na własnych nogach. Macie dwa różne serca i dwie różne wątroby, przez które przetacza się złość i żal za różne winy.

Sama okładka książki – lustro – ma głęboką wymowę symboliczną. Wszystko co dostajemy od drugiego człowieka, jest tym, co dajemy sobie samym. Spójrz na siebie tak, jak chcesz, aby drugi człowiek spostrzegał cię. Trzeba najpierw samemu zobaczyć, żeby zostać zobaczonym. Przypomnieć sobie wszystkie swoje grzechy i przewinienia. I te z nieuwagi, i te z zapomnienia, i te z wściekłości, i te, których najwięcej – z poczucia niekochania.

Trzeba spojrzeć w lustro, zobaczyć siebie, a nie wciąż patrzeć na cudze osiągnięcia, cudze marzenia. Kiedy biegniemy za innymi wciąż upadamy, ale rzadko dostrzegamy to, o co się potknęliśmy, bo wciąż chcemy komuś dorównać, kogoś prześcignąć. Przecież chodzi o to, żeby pamiętać o sobie, żeby wiedzieć, dokąd się idzie. Nie rozpytywać o drogę, ludzi tak samo pogubionych. Trudno znaleźć własną ścieżkę, bo nikt nią wcześniej nie przechodził. Twojej drogi nikt jeszcze nie oświetlił jasnym płomieniem. Na twojej drodze nikt jeszcze nie upadł. Na twojej drodze nikt jeszcze nie płakał. Twoja droga nie wprawiła jeszcze nikogo w zachwyt.

Każdy z nas ma swoje sprawy do uprzątnięcia, dlatego w związku czasem ktoś wdrapuje się na strych, a ktoś sprząta piwnicę. Każdy potyka się o własne wspomnienia. Zapominamy, że każde szło do siebie z różnych stron. Zapominamy, że wcale nie szukaliśmy siebie, żeby się znaleźć.

Rozwód z samym sobą, jest jak rozwód z drugim człowiekiem: czasem jest źle i czasem brakuje tchu.  Czasem nie ma się sił, żeby wstać. Ale kiedy już się wstaje, ma się najlepsze widoki w pierwszym rzędzie własnego życia.

Anna Kotlarek

Konsultantka Psychobiologii Vedica ® dr M. Radziszewskiej.
Łączy podejście medycyny wschodniej z tym, co nam wiadomo o zdrowiu na Zachodzie.
Mediator, filolog, autorka książki „Rozwód z samym sobą”.

blog

Odkryj swoją Dharmę tekst Anna Kotlarek

ODKRYJ SWOJĄ DHARMĘ. WEDYJSKI PORADNIK POSZUKIWANIA CELU ŻYCIA.

SAHARA ROSE

 

Gdzie jest miejsce na bycie sobą?

https://purana.hillconnect.pl/odkryj-swoja-dharme-sahara-rose/

Przychodzimy na świat zupełnie nadzy i bezbronni. Pojawiają się odwieczne pytania czy jesteśmy czystą kartą i kształtuje nas środowisko czy jednak geny odgrywają kluczową rolę, a co z karmą? Rodzimy się w konkretnej kulturze, w przypisanej nam odgórnie rodzinie. Bardzo szybko jesteśmy uczeni, co nam wolno, a czego niewolno. Okazuję się, że słowo „nie” jest najczęściej padającym z ust rodziców, nauczycieli, środowiska, w którym dorastamy. Uczymy się, że to, co jest największym wykroczeniem, to być sobą. Trzeba być jakimś. Konkretnie opakowanym we wszystkie nakazy i zakazy.

Małe dziecko rośnie przekonane o swojej niedoskonałości. Ma dwa wyjścia: albo się przystosuje, albo zostanie wykluczone. Ostracyzm dla istoty społecznej, jakim jest człowiek, to jedna z najgorszych kar. Dlatego robimy wszystko, aby nie zostać wyrzuconym poza nawias społeczeństwa. Pomimo wewnętrznych rozpaczy, dylematów, każdego przejawu siebie, który nie przystaje do ogólnie akceptowanych norm.

Ciekawy świata człowiek jest usadzany w twardej ławce, razem z innymi pełnymi gotowości do nauki. Szybko okazuję się jednak, że nauka polega głównie na kopiowaniu, na wykuwaniu cudzych prawd, słów, ogólnych wzorów. Jej nieuniknioną częścią jest stopniowanie, nagradzanie i karanie. Wszyscy, którzy nie potrafią się przystosować, szybko poznają gabinet pedagoga i psychologa.  Przejawy bycia sobą, próby zwrócenia na siebie uwagi, krzyki rozpaczy, szybko są zagłuszane uwagami od nauczycieli, naganami szkolnymi, karami od rodziców, odrzuceniem z grupy rówieśniczej. Mamy być przeciętni, chociaż tajemnicą poliszynela jest, że większość przeciętnych ludzi ma depresję.

Samotne zmaganie się z codziennością jest trudne dla dorosłego, a co dopiero dla dziecka, którym „szarpią” hormony i dorośli wyładowujący złość. Czasem jedynym wyjściem, jakie widzi dorastający człowiek to samobójstwo. Niestety jak pokazują ostatnie lata, te drzwi wybiera coraz więcej osób.

 

Idź za swoim wewnętrznym głosem.

 

Sahara Rose w swojej książce Odkryj swoją dharmę Wedyjski poradnik poszukiwania celu życia mówi coś zupełnie innego, niż wszyscy dookoła: Nie mamy być lubiani. Mamy być dziwni. To w naszych dziwactwach jest nasza siła. Życie jest po to, aby przejawić naszą dharmę, czyli cel naszego istnienia. Każdy z nas rodzi się z talentami, które budują kosmiczną strukturę uniwersum i pomagają utrzymać jego globalną równowagę. Przed użyciem tych talentów powstrzymuje nas jedynie strach – najgroźniejszy twór ludzkiego umysłu.

Autorka sama doświadczyła, jak to jest robić wszystko, co społecznie wymagane i jednocześnie być głęboko nieszczęśliwą. Wie, co znaczy zostać odrzuconym przez własnych rodziców, ponieważ odważyła się żyć inaczej, niż oczekiwali od niej. Osiągnęła szczęście w życiu prywatnym, jak również sukces zawodowy, żyjąc zgodnie ze sobą. Dlatego jej książka przynosi prawdę, tak wypieraną przez społeczeństwo: Masz cel – jeśli tu jesteś, istnieje po temu powód. W życiu chodzi o ustalenie, co nim jest.

Sahara Rose podkreśla, że najważniejsze, to uwierzyć intuicji, przebłyskom samoświadomości. To takie momenty, w których zdajemy sobie sprawę, że życie to coś więcej, niż wykonywanie społecznych nakazów i zakazów. Wiesz, czujesz całym sobą, że masz cel, ale jeszcze nie masz pojęcia, jaki. Kiedy posłuchasz tego głosu, to czas zacząć pozbywać się nawyków, które temu nie służą. Cały twój światopogląd zmienia się, gdyż zyskujesz świadomość ograniczających przekonań przekazywanych z pokolenia na pokolenie i rozpoczynasz proces uzdrawiania. Ten etap zazwyczaj jest najtrudniejszy. Przeżywasz go często w samotności, ale dzięki temu zaczynasz dostrzegać możliwości, gdzie wcześniej widać było tylko lęk i wstyd. To te aspekty twojej osobowości, których najbardziej się wstydzisz, są miejscem, w którym kryje się twoja dharma. Kiedy zaczynasz dostrzegać swoją wartość, reszta świata nie ma wyjścia – też musi ją zobaczyć. Dharma, która jest darem twej duszy. Masz jednak również wolną wolę. Możesz włożyć ten dar do szafy i zapomnieć o jego istnieniu. Łatwiej udawać, że nie ma się celu, niż stawić czoła wyzwaniu.

Zastanów się jednak, co dało ci siedzenie w szafie? Może właśnie, dlatego czujesz się nieszczęśliwy, wypalony, brakuje ci energii, aby dalej żyć. Co masz do stracenia? Czy nie jesteś ciekawy, co kryje się za splotami lęków, uprzedzeń i oczekiwań, jakie nakłada na nas świat zewnętrzny?

 

Czas na dokonywanie swoich wyborów.

 

Sahara Rose obiecuje jedno, że kiedy odważymy się, zrezygnować z pozornie komfortowego życia w szafie, zdamy sobie sprawę, że przez cały ten czas żyła w nas prawda. Musisz porzucić wszystko, co nie jest tobą, aby stać się tym, kim naprawdę jesteś. Na tej drodze zacznie towarzyszyć ci poczucie szczęścia, które wcale nie będzie zależało od rzeczy, które posiadasz, czy ludzi, którzy ci przyklaskują. Szczęście to rodzaj kompasu, wskazującego drogę do twojej dharmy. Czas pytań i odpowiedzi, które przyniosą zagojenie ran wielu pokoleń:

  1. Przez co przeszli twoi przodkowie?
  2. Jaki jest wspólny temat, który pojawia się we wszystkich pokoleniach twojej rodziny?
  3. Czy istnieją jakieś traumy, które mogły zostać przekazane z pokolenia na pokolenie?
  4. W jaki sposób wydobędziesz je w tym życiu na powierzchnię, aby zostały uleczone i przeobrażone w coś pozytywnego?
  5. Jakie nauki czerpiesz od kobiet z twojego rodu?
  6. Jakie nauki czerpiesz od mężczyzn z twojego rodu?
  7. W jaki sposób urzeczywistniasz marzenia twoich przodków?

 

Masz prawo żyć swoim życiem, podejmować własne decyzje. Jeśli wciąż będziesz słuchać tych, którzy podobnie jak ty, mieli podcinane skrzydła, to będzie to powielanie tego samego błędu w nieskończoność, a przecież błędy powinny być tylko lekcjami, dzięki którym się uczymy, żeby nie upadać w tym samym miejscu.

Droga ku dharmie to także szczere spojrzenie na siebie: Czy jest coś, co budzi teraz twoje szczególne zainteresowanie? Co to mówi o twojej energii? Co interesowało cię w dzieciństwie? Co to o tobie mówiło? Co się dla ciebie naprawdę liczy? Czy jest coś, co uwielbiasz robić, ale nie masz na to czasu? W jaki sposób zamierzasz uczynić dharmę swoim priorytetem? Z czego przyjdzie zrezygnować, aby zwolnić miejsce na dharmę? Co zamierzasz sobie powiedzieć, gdy pojawią się wymówki?

Kluczem do wypełnienia naszej dharmy jest powrót do energetycznej struktury, z którą się urodziliśmy. Zasadniczo twoim jedynym zadaniem jest być sobą, czyli taką osobą, jaką jesteś. Bez masek i pozorów. Bez spełniania cudzych oczekiwań, które tłamszą.

 

Poznaj swoje talenty

 

W książce Odkryj swoją dharmę znajdziemy kilka testów, które mogą być pomocne w odkryciu naszych predyspozycji.

Archetyp dharmy, pokaże czy jesteś:

  • Nauczycielem, który ma uczyć i wskazywać drogę.
  • Opiekunem, łączącym ludzi i troszczącym się o nich.
  • Wizjonerem otwierającym drogę nowemu paradygmatowi.
  • Przedsiębiorcą tworzącym rentowny biznes, który zmienia świat.
  • Artystą tworzącym piękno.
  • Badaczem, pragnącym rozumieć świat.
  • Performerem budzącym emocje.
  • Aktywistą, który czyni świat bardziej sprawiedliwym.
  • Wojownikiem, który chroni i przewodzi.

Poszukując swojej dharmy nie musimy udawać się na drugi koniec świata, a widoki będą niesamowite. Pewne jest, że każdy, kto zaczyna szukać, znajduje. Może czas odpiąć „pasy bezpieczeństwa”, które zamiast nas chronić, uwięziły. Pamiętaj, nie jesteś winny tego życia nikomu, oprócz siebie.    

Źródło

https://www.onet.pl/styl-zycia/kobietaxl/odkryj-swoja-dharme-jest-za-twoim-wstydem/y2zpj94,30bc1058

Anna Kotlarek

Konsultantka Psychobiologii Vedica ® dr M. Radziszewskiej.
Łączy podejście medycyny wschodniej z tym, co nam wiadomo o zdrowiu na Zachodzie.
Mediator, filolog, autorka książki „Rozwód z samym sobą”.

Nieskończone 1

Nieskończone życie tekst Anna Kotlarek

https://purana.hillconnect.pl/nieskonczone-zycie-joaquin-camara/

Nieskończone  życie. Podróż duszy po śmierci.

Joaquin Cámara

Od momentu narodzin plan życia, który nosisz w sobie, jako dusza, zaczyna się realizować: wszędzie, w każdej sytuacji i każdym doświadczeniu, które napotkasz na swojej drodze. Nie ma przypadków.

 

W grudniu 2021 roku stan populacji wynosił około 7,9 miliarda. W ciągu roku rodzi się około 131 milionów ludzi, a umiera około 55 milionów. Konsekwencją narodzin jest ostatecznie śmierć. Temat nielubiany, niereklamowany, unikany na każdym etapie życia. Czyżby przerażało nas to, co nieznane a może poczucie, że pewnego dnia świat będzie dalej kręcił się bez nas, jest tak paraliżujące.

Wielu ludzi ufa, że życie to cud dany od Boga – jakkolwiek ten Bó jest nazywany – do którego po śmierci wraca dusza. Innych przekonuje ewolucja. Są także tacy, którzy nie wierzą w żadną siłę. Niektórzy nie przywiązują wagi, w jaki sposób zostaną pochowani, bo przecież ich już i tak nie będzie. Z kolei inni wykupują miejsce na cmentarzu, z wieloletnim wyprzedzeniem i piszą cały scenariusz pogrzebowy z dokładnością, na jaką nigdy nie zdobyli się w kwestii życia.

Wszyscy chcemy przeżyć szczęśliwie życie. Warto się zastanowić, co słowo „szczęście” oznacza dla nas. Niestety z reguły porównujemy się do innych. Nie widzimy własnego potencjału. Wstydzimy się swojej wyjątkowości, zagłuszając własną intuicję. Niektórzy mają poczucie zagubienia we własnym życiu, tkwiąc w wyniszczających nałogach, toksycznych relacjach, w depresji, w poczuciu beznadziejności. Czują, że mają dużo więcej do zaoferowania, ale coś ich zamraża, utrzymując w bezruchu.

 

Joaquín Cámara autor książki Nieskończone życie od wielu lat zajmuje się pomaganiem w odnalezieniu wyjścia z tego rodzaju poczucia „zamknięcia”. Pisze, że z czysto materialnego punktu widzenia można wierzyć, że życie jest niesprawiedliwe, bolesne lub bezsensowne. Jednak, kiedy poszerzy się perspektywę, kiedy odkryje się prawdziwą duchową naturę człowieka i prawdziwe działanie świata duchowego, wszystko nabiera nowego, znacznie głębszego znaczenia i mądrości. Nadal można odczuwać ból, nadal można doświadczać sytuacji, których się nie akceptuje, ale teraz można spojrzeć na nie w inny sposób, bo zna się ich przyczynę.

Autor zgłębia temat umierania i żałoby. Zajmuje się także regresingiem, techniką polegającą na cofnięciu pacjenta w przeszłość. Celem jest dotarcie do źródła traum, które są przyczyną zaburzeń psychicznych i emocjonalnych. Wprowadzony w stan hipnozy pacjent przypomina sobie zdarzenia z przeszłości, zarówno z obecnego wcielenia jak i z poprzednich żyć.

Kiedy poznajemy prawdziwą naturę śmierci i tego, co się dzieje po niej, tak naprawdę poznajemy życie. Cały sens naszej egzystencji zmienia się, kiedy otrzymujemy odpowiedzi na pytania: Skąd pochodzimy? Dokąd idziemy po śmierci? Co tu robimy? Dokąd zmierzamy?

Książka Joaquina Cámara jest wynikiem wielu lat wnikliwych badań nie tylko samego autora, ale innych naukowców, zgłębiających temat życia po życiu. Stanowi zapis regresji pacjentów, który pozwala zaobserwować, co się dzieje z człowiekiem od chwili śmierci, do ponownego wcielenia i do życia między wcieleniami. Śledzimy losy dusz, które w zależności od tego, jaka energia im towarzyszy w chwili śmierci, przechodzą przez różne płaszczyzny astralne.

             Obecne czasy są szczególnie trudne, łatwo pogubić się w chaosie informacyjnym, technologicznym, społecznym. Od najmłodszych lat jesteśmy wdrażani w schematy panujące w naszej kulturze. Nie mamy czasu lub ochoty na pobycie w ciszy. Nasze wewnętrzne potrzeby zagłuszane są przez potrzeby ogólnie pożądane.

 

Joaquin Cámara daje kilka praktycznych wskazówek, aby wejść w kontakt z samym sobą:

 

  1. Zwróć uwagę na powtarzające się wydarzenia w twoim życiu.

Musisz odpowiedzieć sobie, co je łączy? Uświadomić sobie, że jeśli z jakąś sytuacją sobie nie radzisz, to ona ma cię czegoś nauczyć. Zobacz przekaz, jaki niesie.

 

  1. Zaobserwuj nagromadzone emocje, w których utknąłeś i które wciąż cię ranią. Zacznij od zdania sobie sprawy z ich istnienia. Następnie zastanów się co je wywołuje i co powstrzymuje cię  od ruszenia z miejsca.

 

  1. Zdaj sobie sprawę z powtarzających się myśli, które blokują twój rozwój. Dotyczą one najczęściej przeszłości, albo obaw o przyszłość, a przecież najważniejsze jest teraz.

 

  1. Zadaj sobie pytanie. Dlaczego określony typ ludzi wyprowadza mnie z równowagi? Może czyjeś zachowanie przypomina osobę, przez którą zostałeś zraniony?

 

  1. Słuchaj swojej intuicji, Usłyszenie wewnętrznego głosu, możliwe jest, kiedy uwolnisz się od strachu i wstydu.  Wszystko, co staje na naszej drodze ma sens, a im szybciej zdobędziesz się na szczerość wobec samego siebie, tym łatwiej odnajdziesz własną drogę.

 

Z pewnością opisana w książce Joaquina Cámara rzeczywistość, może pomóc zrozumieć duchowe znaczenie wielu rzeczy, które nam się przytrafiają, ale jest to jedna z wielu możliwości prowadząca  do poznania samego siebie.

źródło Onet.pl

Anna Kotlarek

Konsultantka Psychobiologii Vedica ® dr M. Radziszewskiej.
Łączy podejście medycyny wschodniej z tym, co nam wiadomo o zdrowiu na Zachodzie.
Mediator, filolog, autorka książki „Rozwód z samym sobą”.

 

Do zobaczenia zdjecie

Do zobaczenia na szczycie tekst Anna Kotlarek

DO ZOBACZENIA NA SZCZYCIE.

Zig Ziglar

https://purana.hillconnect.pl/do-zobaczenia-na-szczycie/

Oglądałam kiedyś film o singielce, która wiecznie była na diecie, szukała wymarzonego partnera i rzucała palenie. Co kilka tygodni kupowała kolejne poradniki, żeby po jakimś czasie wszystkie wyrzucić do kosza i kupić następny. Każdy kolejny był związany z innym obszarem życia. Nie brała pod uwagę właściwego balansu między sferą fizyczną, psychiczną i duchową, co przekłada się na szczęście w życiu osobistym, rodzinnym i zawodowym.

Wielu z nas często sięga po jakiś poradnik skupiający się, tak jak w filmie, tylko na jednym aspekcie życia, zaniedbując inne. Na początkowym etapie nie doświadczamy negatywnych skutków, wynikających z braku właściwej równowagi. Ignorujemy brak czasu czy zmęczenie. Nasza codzienność, mimo, że dzieli się na wiele różnych aktywności, to stanowi całość. Osiągamy zadowolenie w życiu, kiedy wszystkie jego części mają się dobrze. Czy sukces zawodowy gwarantuje nam pełnię szczęścia, jeśli życie rodzinne runie w gruzach.

 

Zig Ziglar w swojej książce: Do zobaczenia na szczycie, połączył wszystko w całość, bo kiedy poskładasz siebie, twój świat też będzie poskładany. Dążenie do pełnego sukcesu porównał do wchodzenia po schodach:

 

  • 1 stopnień – budujemy zdrowy obraz siebie

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że Istotne jest budowanie własnej wartości. Oczywiście niska samoocena bierze się głównie z dzieciństwa. Wielu z nas wciąż rozmyśla o niepowodzeniach. Pochyla się ze wstydem, kiedy inni rzucają upokarzające uwagi, myląc działanie z człowiekiem. Wciąż porównuje siebie, wyolbrzymiając cudzy sukces i pomniejszając własny. Zapomina, że doświadczenie nie ma nic wspólnego ze zdolnościami.

 

  • 2 stopień – uczymy się uznania wartości i zdolności innych ludzi oraz akceptowania konieczności życia i współpracy z nimi

Wszystko co dajemy innym, wraca do nas jak echo. Widzimy, traktujemy bliźnich tak, jak postrzegamy siebie. Zbudowanie zdrowego obrazu siebie jest fundamentem do budowania relacji z drugim człowiekiem. Nasza samoocena rzutuje na spostrzeganie rzeczywistości i pojawiają się zupełnie nowe możliwości. Zmienia się nie tylko relacja z najbliższą rodziną, ale ze znajomymi i współpracownikami.

Zig Ziglar wielokrotnie podkreśla, że możesz zobaczyć w innych tylko to, co jest w tobie. Szukaj w innych dobra – to najlepszy sposób znalezienia dobra w sobie.

 

  • 3 stopień – określamy cel długoterminowy

Cel to plan, który chcemy zrealizować. Jeżeli wiesz, co chcesz osiągnąć w życiu, to uwalniasz własną energię i zaczynasz przyciągać dobre dla ciebie rzeczy. Z reguły jesteśmy świetni w mówieniu, czego nie chcemy i zazwyczaj właśnie to dostajemy. Bardzo istotne jest spisanie celów życiowych ponieważ dają one nam pełny obraz. Można je modyfikować, zmieniać, dodawać, lub z czegoś zrezygnować.

Zig Ziglar przedstawia konkretne wytyczne:

muszą być wielkie,

– dalekosiężne, żeby można było iść tak daleko jak widzisz, a kiedy tam dotrzesz, zawsze będziesz w stanie zobaczyć coś, co jest jeszcze dalej,

– muszą być codzienne, bo wielkość buduje się każdego dnia po trochu,

– muszą być konkretne, jak z określaniem adresu – nie wystarczy nazwa miasta – potrzebujesz nazwy ulicy i numeru domu,

– musisz zaakceptować, że ty jesteś odpowiedzialny za realizację celu,

– nie mogą być poza polem twojego widzenia – zbyt wielki, albo oderwany od rzeczywistości,

– nie mogą znajdować się poza sferą twoich zainteresowań.

Najważniejsze jest, aby ustalić punkt początkowy, bo nawet najdokładniejsza mapa świata nigdzie cię nie doprowadzi,  jeżeli nie wiesz gdzie się znajdujesz.

Bez celu będziesz dryfować, jak statek bez steru, a nie płynąć w określonym kierunku. Osiądziesz na plażach rozpaczy, porażki i przygnębienia.

 

  • 4 stopień uczymy się właściwego nastawienia psychicznego.

Wszystko zależy od tego, co wpuszczamy do naszego umysłu, jest to czynnik, który potrafi zmienić życie o 180 stopni. Pozytywne nastawienie buduje pozytywne nawyki. Dobre nawyki trudno wypracować, ale łatwo z nimi żyć natomiast złe łatwo nabyć, ale trudno z nimi żyć. Możemy kontrolować własne zachowania, dopóki nie stają się tak silne, że już nie można ich zatrzymać. Bez względu na to, co nam się przydarza,  reakcja  zawsze należy do nas.

 

  • 5 stopień przygotowuje do pracy, która jest niezbędnym elementem sukcesu.

Praca jest ceną, jaką trzeba zaakceptować, żeby jeździć po autostradach sukcesu.

Samo ustalenie celu nie przyniesie nic dobrego, jeśli nie wprowadzimy go w życie. To tak, jak wybudowanie domu, w którym nie zamieszkamy. Zniechęcenie, porażki są naturalnym elementem drogi na szczyt. Istotna jest praca z właściwym nastawieniem i wypracowanymi nawykami. Jeśli uparcie podniesiemy się po każdym upadku, to wszelkie niepowodzenia nas tylko wzmocnią.

 

 

  • Na stopniu 6 uczymy się, że pragnienie pozwala wykorzystać każdą z naszych zdolności, które mogą nas wynieść na szczyt, ale potrzebujemy charakteru, żeby tam wytrwać.

 

Książka Ziglara nie jest zbiorem absurdalnie wysokich wymagań. Jest opowieścią o ludziach, którzy rozwijali tkwiący w nich talent. Wykorzystywali własne umiejętności. Odnajdywali swoją drogę i nie zatrzymywali się na niej, ale wytrwale, krok za krokiem, podążali w kierunku własnych pragnień. Wspinali się na upragnione szczyty, pokonując jedynie własne słabości.

Autor podkreśla, że nikt nie urodził się skazany na porażkę, a okazja do osiągnięcia sukcesu tkwi w człowieku, nie w wykonywanej przez niego pracy. Tłumaczy, że jeśli jesteś spłukany, zniechęcony i przygnębiony, jeśli nie dogadujesz się z rodziną i kiepsko idzie ci w pracy, to możliwe, że otrzymałeś błędne wskazówki, które wpłynęły na ciebie negatywnie i sprawiły, że cierpisz na Śmieciowe Myślenie. Twój przyszły rozwój i wzrost spoczywa twardo na twoich ramionach, nawet jeżeli w przeszłości mogłeś kogoś obwiniać o swoją sytuację.

Historie przytaczane w książce udowadniają, że nie ma znaczenia pochodzenie i wykształcenie. Zdarzają się osoby, które pomimo doskonałego startu borykają się z życiem każdego dnia ponieważ  uwierzyli komuś, że niczego nie osiągną.

Liczy się:

  • wiara we własny sukces,
  • wykorzystywanie swoich zdolności,
  • wyruszenie w kierunku własnych pragnień.

Anna Kotlarek

Konsultantka Psychobiologii Vedica ® dr M. Radziszewskiej.
Łączy podejście medycyny wschodniej z tym, co nam wiadomo o zdrowiu na Zachodzie.
Mediator, filolog, autorka książki „Rozwód z samym sobą”.